|
Widzisz wypowiedzi znalezione dla zapytania: skutki inflacji
Temat: Bardzo nieprzyjemna sprawa
Zus, zus, zus.... A jak ci powiem że jako administrator sieci komputerowej ZUS NIE MAM dostępu do sieci komputerowej budowanej dla ZUS-u przez Prokom to uwierzysz? Nie ja podpisywalem takie kontrakty i nie miałem żadnego na to wpływu... Tak samo jak nie mam wpływu na kompetencje i płace prezesów i dyrektorów. Ja, tak jak reszta pracowników dostaję polecenia, które muszą być wykonane, obojętnie czy ja się z tym zgadzam, czy nie (a przważnie się nie zgadam, jak większość normalnych ludzi w kraju). Pozostaje mieć nadzieję że coś się w końcu zmieni, nie tylko w ZUS-ie, ale w całym kraju. Pieniądze dla pracowników budżetówki na pewno by się znalazły, znalazło by się o wiele więcej na inne cele, gdyby oczywiście ktoś normalny chciał ich poszukać, a nie wywalać na pensje dla kolesiów 300-400 starych milionów miesięcznie.... Mnie też nie pasuje, że moje dzieci bedą się uczyć w zadłużonej szkole w której uczy źle opłacany nauczyciel, nie pasuje mi że lekarze to łapówkarze, nie pasuje mi że przestępcy bezkarnie chodzą po ulicach i strzelają do wszystkiego co się rusza, tylko co można na to poradzić? Pozdrawiam Mariusz a czy zniesienie skutkow inflacji tego wymaga :-) oczywiscie retoryczne pytanie a tak do zusu to dostali podwyzki bo nadal ich wiedza na temat nie zalegania platnika ze skladkami opiera sie na kserokopiach z kopi platnika nie sa dostepne dane za zeszly rok -panie licza recznie bez kalkulatora :-)))) obok stoi komputer (sic) za ten rok dane sa opoznione o dwa miesiace (sic) bajzel jak byl taki jest a nowy prezes urzeduje nadal (sic) i kasuje pensje niesredniokrajowa :-((( demokracja wlasnosciowa radosnie kwitnie wiecej wplacamy do kasy uni w ramach oplat niz otrzymujemy mimo ze obnizono nam wplaty o 50% i wiecej a mowia ze nie ma pieniedzy hej
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Pytanie do Indrisa
Gość portalu: Ania napisał(a):
>Jezeli twierdzisz,ze niska inflacja i silna zlotowka nakarmisz ludzi to jestes w
> bledzie.
A jednak coś w tym jest. Jeżeli za 1 złoty kupisz 1 bochenek chleba, to masz 1
bochenek. Jeżeli natomiast, na skutek inflacji, za 1 złoty kupisz pół bochenka
chleba (1/2), to jednak jest różnica. Kiedy więc będziesz w stanie lepiej się
najeść? Czy przy słabszej złotówce???
Tak to niestety jest, że inflacja, prędzej czy później, powoduje w konsekwencji
następne "przemeblowania" na rynku, i to wcale nie najkorzystniejsze, zwłaszcza
dla biedniejszej części społeczeństwa.
Czy to,ze i ja i Indris jestesmy wrazliwi na ludzka nedze swiadczy o
> komunizmie to ja juz nie wiem o co tu chodzi.To,ze wy tej biedy nie
> dostrzegacie swiadczy tylko o znieczulicy.Jak wiesz ja mieszkam w Belgii gdzie
> komunizmu nie ma ,ale o ludzi panstwo sie troszczy.Gdy upadala belgijska SABENA
>
> tez ludzie strajkowali ,czasami i tu rolnicy cos blokuja ale nie slysze takich
> wyzwisk pod adresem strajkujacych jak w Polsce.Tu ludzie sa solidarni bo zdaja
> sobie sprawe,ze jutro mogasie znalezc w takiej samej sytuacji tez moga zostac
> bez pracy.Chociaz powiem Ci,ze sytuacja belgijskiego bezrobotnego jest
> komfortowa w porownaniu z naszymi.Po upadku Sabeny jeden z pilotow popelnil
> samobojstwo.Przestancie oklejac kazdego kto smie skrytykowac polityke pana
> Balcerowicza etykitka komunisty bo to zalosne i tyle.I nie wiem skad te ataki
> ja stawiam pytania o co wiec chodzi.No i jeszcze co do Indrisa edlaczego pytam
> jego?A no dlatego,ze ma wiecej wiadomosci w malym palcu niz nie jeden natym
> forum w calej glowie.Sa osoby ,ktore reaguja jak wyszukiwarki na samo nazwisko
> Balcerowicz i leca go bronic.Z Indriem moena dyskutowac o wszystkim wierz mi to
>
> kopalnia wiedzy.
> Pozdrawiam.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Wzorowa rodzina a la PiS
Powtórka z lat 80-tych? Dwie rzeczy: zarzut manipulacji, jaki stawiam, dotyczy formy i treści artykułu.
A teraz druga rzecz - meritum:
Tak jak pamiętam, uczestnicy strajku w Stoczni Gdańskiej w 1980 wywalczyli 18.
postulat o płatnym urlopie wychowawczym na 3 lata. Postulat ten był zgodny z
poglądami większości demografów. Wprowadzono go chyba od początku roku 1982,
początkowo wynosił on niewiele mniej od pensji. Dzięki temu przyrost naturalny
w Polsce we wczesnych latach osiemdziesiątych osiągnął ok. 9 promili i był
wówczas największy w Europie po muzułmańskiej Albanii.
Na skutek inflacji atrakcyjność niewaloryzowanego zasiłku wychowawczego
stopniowo malała, malał też przyrost naturalny. Wreszcie pod koniec swoich
rządów ekipa gen. Jaruzelskiego zrezygnowała zupełnie z tego zasiłku jako
instrumentu plityki pronatalistycznej i ograniczyła jego pobieranie do rodzin o
najniższych dochodach, traktując go jako instrument wyłącznie socjalny.
Przyczyny spadku urodzin są złożone, ale odpowiedni zasiłek mógłby wpłynąć na
wzrost liczby urodzin. Nie sądzę, żeby taką rolę spełniło becikowe, ale wraz z
innymi instrumentami i przy poprawie koniunktury gospodarczej może także
troszeczkę wpłynąć na zwiększenie przyrostu naturalnego (wtedy, gdy rodziny są
prawie zdecydowane na dziecko). 1000 zł dodatku dla rodzin wielodzietnych nie
skłoni ich do postarania się o dodatkowe dziecko, ale jest ważnym przejawem
solidaryzmu społecznego, jest tańsze od utrzymywania domów dziecka i
korzystniejsze ze względów wychowawczych. A każde dziecko w warunkach zapaści
demograficznej jest dla nas cenne.
Postulat darmowych biletów jest chyba marginesem projektu, jest przy tym dla
mnie cośkolwiek dziwny, nie potrafię też sobie wyobrazić jego realizacji przez
rząd. Gdyby rząd miał do tego dopłacać, może lepiej byłoby przeznaczyć te
pieniądze na inne cele, np. na szersze niż dotąd dotowanie podręczników, pomocy
szkolnych, zajęć pozalekcyjnych, obiadów w szkole.
Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby właściciele sami ufundowali wolny wstęp
dla najuboższych dzieci na własne imprezy. Może można by to także wynegocjować
z właścicielami praw autorskich (wydaje mi się, że np. tzw. kiniarze muszą się
rozliczać z biletów z dystrybutorami, więc gdyby postępowali lege artis,
musieliby do takich darmowych biltów dopłacać).
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Cena szoku
skladanego nie umiesz porownac do skutkow inflacji
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Zaklinacze deszczu
Duzo mowiace jest takze to jak Gadomski... Czytajac artykul Gadomskiego odnosilem wrazenie ze pewne fragmenty juz gdzies
kiedys czytalem nie moge tylko, jak na razie, przypomniec sobie gdzie. Hmm...,
szkoda ze Gadomski nie podaje zrodel z ktorych korzystal, wielka szkoda. A tak
wlasciwie to ten arykul to ma byc co? Jakis panegiryk na pozegnanie Greenspana.
Jezeli tak to panegiryk bardzo sie udal Gadomskiemu ale watpie azeby Greenspan
zauwazyl gorliwosc i przywiazanie jego wiernego slugi neoliberalnego
aparatczika Gadomskiego.
Gadomski pisze:"Martin musial sie zmagac z kilkoma falami recesji, a przede
wszystkim z inflacja, która zaczela rosnac w drugiej polowie lat 60.
Bezposrednia przyczyna inflacji byly wydatki socjalne zainicjowane przez
prezydenta Lyndona Johnsona oraz wydatki na wojne w Wietnamie."
To czy powodem inflacji byly glownie wydatki socjalne a nie wojna w Wietnamie
to nie jestem tego taki pewien. Inflacja to jest, generalnie mowiac, wzrost cen
a wzrost cen nastepuje wtedy kiedy jest za duzo pieniedzy w obiegu a za malo
towarow do nabycia. Napewno wydatki socjalne przed wojna w Wietnamie byly
wieksze chociazby z tego powodu ze duza czesc tych ktorzy byliby na socjalu
wstepowala do armi. Rzad placil tym ludziom oraz calej machinie wojennej
zwiazanej z Wietnamem o wiele wiecej pieniedzy anizeli wynosily ich zasilki
socjalne wiec w pewnym skrocie mozna powiedziec ze to nie zasilki ale glownie
wojna w Wietnamie przyczynila sie do wzrostu ilosci pieniedzy w obiegu a wiec
wojna przyczynila sie takze do wzrostu inflacji.
Szkoda ze Gadomski jeszcze sie nie dowiedzial, a moze mu nikt nie
podpowiedzial, ze juz od zarania dziejow to wojny wlasnie dlugie rujnowaly
imperia a nie swiadczenia socjalne i pokoj. Greenspan czuje wiec pismo nosem i
w styczniu daje dyla bo wie co bedzie grane a caly bajzel ktorego narobil
bedzie musial sprzatac jego nastepca i to wlasnie jego nastepca bedzie kozlem
ofiarnym neoliberalizmu poswieconym ku chwale Greenspana.
Duzo mowiace jest takze to jak Gadomski pozamienial przyczyny i skutki inflacji
po to tylko azeby jeszcze raz zamacic w metnej wodzie i zarzucic swoja
neoliberalna wedke z nadzieja ze moze sie jakis naiwniak zlapie na jego voodoo
przynete. No ale coz mozna sie spodziewac po Gadomskim; 'raz neoliberalny
Voodoo chicken szaman zawsze neoliberalny Voodoo chicken szaman'. Dla
Gadomskiego prawda i rzetelnosc dziennikarska przestaly sie liczyc dla niego
liczy sie tylko neoliberalna ideologia. Prawdziwy Voodoo aparatczik z krwi i
pior.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Adam Michnik: Z dziejów honoru i zgnilizny
nie wiem czy dla PiSmatołków ale na pewno typowe dla POjebów. Poza tym zwróć
owagę (POjebie ?), że ja nie krytykuję tekstu Michnika. Ja go lekceważę. Taki
niestety jest skutek inflacji tanicj myśli.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Giertych: uczniów którzy wykorzystali koleżankę...
Jaką podwyżkę?
Ledwie udało mu się w budżecie uzyskać środki na wyrówanie skutków inflacji.
Nic nie zapowiada, żeby płace nauczycieli miały wzrosnąć w stosunku
do płac średnich. Raczej czeka nas postępująca deprecjacja zawodu nauczyciela.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Nadchodzą czasy wzrostu wynagrodzeń
Gość portalu: rozśmieszony napisał(a):
> > dodac, ze Ci pracownicy ktorzy beda wiecej zarabiali, nie beda przeciez
> trzymal
> > i
> > tych pieniedzy w skarpetce, lecz beda dokonywac zwiekszonych zakupow, co
> > pociagnie za soba wieksze przychody przedsiebirstw i potencjalnie wieksze
>
> zyski
> > pracodawcow.
>
> A nie pomyślałeś że jak będzie więcej pieniędzy na rynku to wzrośnie inflacja?
> A może czytałeś zbyt pobieżnie? Uczą tego w już na wstępie do ekonomii, jak
> widać początki sobie odpuściłeś...
Najwyrazniej nie przeczytales/-as ze zrozumieniem, tego co napisalem. Na
podstawie jakichs tam obserwacji z Polski i USA, twierdze ze nie widze wiekszej
wydajnosci pracy w Stanach Zjednoczonych niz w Polsce. Owszem, widze wieksza
kulture ludzi i pracodawcow w szczegolnosci, Odmienne niz w Polsce traktowanie
pracownikow, itp. W kazdym razie, nie zgadzam sie ze stwierdzeniem ze przecietny
Amerykanin pracuje bardziej wydajnie niz przeciętny Polak w Polsce. Trudno nie
zauwazyc natomiast w Stanach Zjednoczonych nie porownywalnie ostrzejszej niz w
Polsce konkurencji, i to ta konkurencja - moim zdaniem - wlasnie, nie zas jakas
wyzsza amerykanska wydajnosc, powstrzymuje przedsiebiorstwa przed podwyzszaniem
cen towarow i uslug, co trzyma w ryzach inflacje. To dosc prosty mechanizm - nie
moge podwyzszyc ceny swojego produktu, bo bede drozszy od konkurentow, a co za
tym idzie, spadnie mi sprzedaz. Stad biora sie m.in. prawne zakazy zmow cenowych
miedzy przedsiebiorstwami i ostrych sankcji za takowe.
Krotko mowiac, to silna konkurencja, wielosc przedsiebiorstw tej samej branzy, a
nie wydajnosc pracy sama w sobie, powoduje z jednej strony duza wysokosc
zarobkow (konkurencja wsrod przedsiebiorstw powoduje rowniez konkurencje wsrod
pracodawcow), przy jednoczesnej niemozliwosci podwyzszania cen. Taka sytuacja
wymusza na przedsiebiorstwach dazenie do obnizania kosztow, przez np wdrazanie
nowoczesnych, kosztooszczednych technologii, nie zas przez trzymanie w ostrych
ryzach zarobkow. Nisko oplacany fachowiec bowiem, przy duzej ilosci producentow
tego samego towaru lub uslugi, zawsze znajdzie sobie innego pracodawce, gotowego
zaplacic mu wiecej.
Bezposrednia przyczyna inflacji nie jest wysokosc zarobkow pracownikow, duza
ilosc pieniadza na ryku, lecz wzrost cen. Wzrost cen jest przyczyna, a nie
skutkiem inflacji pieniadza. Jesli wiec wzrost cen jest blokowany przez
konkurencje, nie ma inflacji.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Lokaty w bankach będą jeszcze bardziej atrakcyjne
lokata w jakiss sposob likwiduje skutki inflacji
lepsza lokata niz stala pensja (bo w przypadku stalej pensji tracisz jeszcze wiecej) wiec nie narzekaj
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: CYWILIZACJA DARMOZJADOW.OCHRONA SOC RODZI APATIE
Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
> Poniedziałek, 25 sierpnia 2003
>
> Włochy "jadą" dzięki szarej strefie
> PAP 14:35
>
> Gospodarka włoska kuleje, ale zawdzięcza swe funkcjonowanie szarej strefie,
> która łagodzi skutki inflacji - twierdzi prezes rzymskiego Instytutu Badań
> Politycznych, Gospodarczych i Społecznych (EURISPES), Gian Maria Fara.
>
> Technicznie, po dwóch kwartałach ujemnego wzrostu (- 0,18%) Włochy wkroczyły
> obecnie w okres recesji. "Produkt krajowy brutto w szarej strefie, stanowiący
> ekwiwalent 30% PKB Włoch, stał się regulatorem presji na ceny" - podkreśla
> włoski ekonomista w wywiadzie, opublikowanym w poniedziałek przez gazetę "La
> Stampa".
>
> W rezultacie, mimo że inflacja jest wysoka a PKB nie rośnie, każda włoska
> rodzina posiada dochody o 30% wyższe niż wykazują dane oficjalne - zauważa
> Fara.
>
> W sytuacji zwyżkujących cen - inflacja rośnie w tempie 2,7% rocznie -
> "wychodzimy na swoje dzięki owym 30% dodatkowych dochodów, co odpowiada
około
> 270 mln euro, które pozwalają nam wchłonąć negatywne efekty inflacji" -
> podkreśla prezes rzymskiego instytutu, który do końca roku nie widzi też
oznak
> ożywienia gospodarczego we Włoszech. Przewiduje także utrzymanie się spirali
> inflacji jesienią, w efekcie spodziewanego wzrostu cen elektryczności, gazu,
> komunikacji i opłat ubezpieczeniowych. (mp)
> więcej w kategorii »
>
no prosze, gdzie nie spojrzec, tam maciej probuje konkurowac z PAP, Rueters i
innymi szukajac dowodow na to, ze dobrze wybral uciekajac do usa wraz z innymi
nieudacznikami :) tak, tak, trzeba jakos usprawiedliwic swoj bledny wybor
zyciowy.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: CYWILIZACJA DARMOZJADOW.OCHRONA SOC RODZI APATIE
Gość portalu: Josue napisał(a):
> Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
>
> > Poniedziałek, 25 sierpnia 2003
> >
> > Włochy "jadą" dzięki szarej strefie
> > PAP 14:35
> >
> > Gospodarka włoska kuleje, ale zawdzięcza swe funkcjonowanie szarej strefie
> ,
> > która łagodzi skutki inflacji - twierdzi prezes rzymskiego Instytutu Badań
>
> > Politycznych, Gospodarczych i Społecznych (EURISPES), Gian Maria Fara.
> >
> > Technicznie, po dwóch kwartałach ujemnego wzrostu (- 0,18%) Włochy wkroczy
> ły
> > obecnie w okres recesji. "Produkt krajowy brutto w szarej strefie, stanowi
> ący
> > ekwiwalent 30% PKB Włoch, stał się regulatorem presji na ceny" - podkreśla
>
> > włoski ekonomista w wywiadzie, opublikowanym w poniedziałek przez gazetę "
> La
> > Stampa".
> >
> > W rezultacie, mimo że inflacja jest wysoka a PKB nie rośnie, każda włoska
> > rodzina posiada dochody o 30% wyższe niż wykazują dane oficjalne - zauważa
>
> > Fara.
> >
> > W sytuacji zwyżkujących cen - inflacja rośnie w tempie 2,7% rocznie -
> > "wychodzimy na swoje dzięki owym 30% dodatkowych dochodów, co odpowiada
> około
> > 270 mln euro, które pozwalają nam wchłonąć negatywne efekty inflacji" -
> > podkreśla prezes rzymskiego instytutu, który do końca roku nie widzi też
> oznak
> > ożywienia gospodarczego we Włoszech. Przewiduje także utrzymanie się spira
> li
> > inflacji jesienią, w efekcie spodziewanego wzrostu cen elektryczności, gaz
> u,
> > komunikacji i opłat ubezpieczeniowych. (mp)
> > więcej w kategorii »
> >
>
> no prosze, gdzie nie spojrzec, tam maciej probuje konkurowac z PAP, Rueters i
> innymi szukajac dowodow na to, ze dobrze wybral uciekajac do usa wraz z
innymi
> nieudacznikami :) tak, tak, trzeba jakos usprawiedliwic swoj bledny wybor
> zyciowy.
Az mnie korci by przyjechac do EU i zaczac sie cofac w rozwoju.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Chlebowski: Wprowadzimy podatek liniowy
Chlebowski: Wprowadzimy podatek liniowy Może być tak ,że będziesz zarabiał dużo, ale przez to ceny wzrosną jeszcze bardziej (bo nadpodaż piniądza=jest go za dużo) i realnie bedziesz miał mniej. To w uproszczeniu są skutki inflacji.
Pozdrawiam
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Wynajem czy kupno na kredyt
Ja nie mówię, że to ma być lokata. Są inne formy oszczędzania i inwestowania.
Można nie dość, że ustrzec się skutków inflacji to i zarobić.
Tyle lat minęło, a straszenie inflacją nadal w modzie.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Ten wątek jest tylko dla tych którzy się podpisują
Co do dyskusji o podwyżkach w Urzędzie Gminy w tej kadencji to nie wiem i nie
mówię nic. Co do podwyżek za Rajkowskiego w oświacie to były wyłacznie
tzw. "ustawowe", czyli eliminujące skutki inflacji.Więc były. Co do podwyżek w
tym roku to były dwie tzw. "ustawowa" i słynne 703 tyś zł na podwyżki w
szkołach podstawowych, które wprowadzili radni, w tym również Dariusz Książek.
Urzędnikom nikt nie obcinał budżetu na pensje, bo dostali od radnych tyle samo
co w roku 2005. Więc nie wiem dlaczego kogoś musiał zwalniać wójt i jeszcze
dlaczego przez radnych? A może takie postępowanie Wójta jest tą twoją "wzgardą"?
Chociaż kazdy powód do zwolnienia jest dobry. Natomiast co do innych
informacji na temat radnego Książka i Pani Doroty Książek to niestety FEKALIA.
Prosze o podpisanie się "raszynko" swoim imieniem i nazwiskiem.Tylko tak możemy
być partnerami dyskusji. Jestem w szkole podstawowej członkiem Rady Szkoły.
Faktycznie Pani Dorota, o której do tej pory Dyrektor wypowiadał się bardzo
pozytywnie, bywała ( 4 miesiące temu ) na dłuższych zwolnieniach. Taka sytuacja
jest czymś normalnym w szkolnictwie i mam nadzieję, ze dyrekcja naszej szkoły
poradziła sobie z tym problemem znakomicie.Prywatna sytuacja zdrowotna
nauczyciela nie może mieć wpływu na zakres przerobionego materiału przez
uczniów. Wiem, ze dzieci miały nawet po powrocie Pani Doroty do szkoły
dodatkowe zajęcia. Więc, o co chodzi ??? Mam nadzieję, ze opinia Pana Dyrektora
na temat Pani Doroty Książek nie uległa zmianie. I pewność, że nie ma będzie
miało na tę opinię wpływu odejście Darka Ksiązka z "klakierów wójta".
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: lekcja ekonomii nr 1 - inflacja - wprowadzenie
Czym jest inflacja? Inflacja to wzrost ilości jednostek pieniądza na rynku. Być
może wyda się to dziwne, gdyż zwykle mianem inflacji określa się wzrost cen dóbr
dostępnych na rynku.
Wzrost cen to skutek inflacji. Żeby zrozumieć mechanizm wzrostu cen, należy
odpowiedzieć sobie na pytanie czy jest cena. Otóż cena to subiektywna wartość
jaką przypisujemy danemu produktowi wyrażona w jednostkach pieniężnych, nazwijmy
je Radzyminiakami.
Wyobraźmy sobie, że na terenie naszej gminy żyją ograniczona populacja ryb,
które dostarczają kawioru. Ponieważ ilość dostępnego dobra jest mała, cena
(czyli ilość Radzyminikaków) jaką trzeba zapłacić za kawior będzie dość wysoka.
Co się stanie, jeśli nagle ryby zaczną dawać dużo dużo więcej kawioru? Wyobraźmy
sobie, że nagle jego podaż wzrośnie drastycznie i będziemy mieli tyle samo
kawioru co ziemniaków? Prawdopodobnie jego cena zmaleje, gdyż będzie to dobro
łato dostępne w dużych ilościach.
Widać więc, że w sytuacji stałej ilość Radzyminiaków, wzrost podaży danego
towaru powoduje spadek ceny a spadek podaży towarów wzrost cen. Co więc się
stanie, gdy zwiększymy ilość dostępnych Radzyminiaków na rynku? Okaże się, że
wzrost podaży pieniądza zmniejszy ich siłę nabywczą (ze jednostkę pieniądza
będziemy mogli kupić mniej), prowadząc do wzrostu cen.
Dlaczego tak się dzieje? Mając więcej pieniędzy w kieszeni, wydaje się nam iż
jesteśmy bogatsi. Wydaje się nam, że stać nas na więcej. Skłonni jesteśmy płacić
więcej za te same dobra. Z drugiej strony sprzedawcy, widząc większy popyt na
dane dobra podnoszą ich ceny. W ten sposób po pewnym czasie znów osiągamy
równowagę. Do nowej ilości pieniądza na rynku dostosowują się ceny.
Czy dostarczanie nowych pieniędzy na rynek przez rządy różni się czymś od
drukowania pieniędzy przez fałszerza? Niestety nie. Drukowanie pieniędzy jest
zwykłym oszustwem, gdyż sprawia, że tracimy na naszych oszczędnościach. Za
pieniądze, które mamy w kieszeni możemy kupić mniej.
Jako rozwinięcie tego tematu polecam rozdział Inflacja z książki Misesa
"Ekonomia i Polityka"
(www.korespondent.pl/baza_wiedzy/pdf/ksiazki/Korespondent_Mises_ekonomia_i_polityka.pdf).
W następnej lekcji postaram się opisać metody, które są wykorzystywane przez
rządy ( właściwie banki centralne) do zwiększania ilości pieniądza na rynku.
Zapraszam do dyskusji.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: My tu o majtkach a dolar spada jak szalony!
wszystko to prawda...
a juz myslalam, ze uda mi sie tym w weekend nie martwic:(
moja firma zdecydowanie odczuwa skutki inflacji i recesji...
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Mądrzy ludzie
Czytając stałe narzekania ateistów, na politykę, na wszystko co się nie podoba
w otaczającym swiecie, dochodzę do wniosku (może i niesłusznego?), że mniej
stresów mają wierzący. Mają czym zastąpić to co się nie podoba. Lato, zima, a
tu żadnej odmiany, stale ta sama żona. Ateista zmienia żonę, wierzący nie
zmienia, tylko szykuje sobie miejsce w niebie. Wierzący mają do tego
możliwości. Mamy msze gregoriańskie (bardzo skuteczne w działaniu, sama ich
cena już o tym świadczy), możemy dawać datki na tacę i to ile tylko chcemy,
czym więcej to lepiej, znacznie skracają późniejsze męki w Czyścu. Możemy
chodzić i chodzić w pielgrzymkach, które później zaprocentują i to nie
żylakami, ale łaskami, których nawet wyobrazić sobie nie umiemy. Znałem takiego
jednego, co za życia opłacił z góry, za 4 lata, 2 msze gregoriańskie w miesiącu.
Bardzo dobra inwestycja, korozja tego nie zniszczy, złodziej nie ukradnie, a
rezerwacje w niebie mamy, jak I miejce w teatrze, w pierwszym rzędzie.
Po co martwić się polityką, jak mamy wkrótce wizytę duszpasterską w domu.
Właśnie wywiesili komunikat na tablicy ogłoszeń na klatce schodowej w moim
bloku, że wielka radość nastała, możemy się cieszyć bo w poniedziałek ksiądz z
kropidłem będzie nas odwiedzał. Teraz większość korzysta z kart płatniczych i
mamy czas na dojscie do bankomatu aby podjąć odpowiednią sumę, więc ogłoszenie
jest konieczne aby podjąć godne środki do przyjęcia duszpasterza.
Jakby ktoś chciał, a nie chce mu się chodzić, może karte płatniczą dać księdzu
razem z numerem PIN, to ksiądz sam się obsłuży. Co tam polityka, Kaczyńscy czy
inni, zawsze jacyś będą, niebo jest tylko jedno i najważniejszą sprawą jest
dostać się do niego. Na skutek inflacji, a może i cen energii, coraz więcej
kosztuje wejście do nieba, mało kto może się tam dostać, zaczna się to robić
niejako na raty, przez Czyściec. Rodzina musi później płacić, chybs, że za
życia zaciągniemy jakiś kredyt w banku na ten cel (niech rodzina spłaca), ale
skąd wziąć żyrantów? Tu jest problem, nie w polityce, ta zawsze jakaś będzie.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Pamięci zamordowanych Żydów
Zloty Interes
Mimo coraz lepszych informacji ze światowych rynków, ceny złota znów
pną się w górę - pisze "Polska". Tylko w ostatnim tygodniu cena
uncji podrożała o ponad 30 dolarów. Dziennik wyjaśnia, że trzeba za
nią obecnie zapłacić ponad 950 dolarów, w jeszcze w listopadzie
uncja złota kosztowała nieco ponad 720 dolarów.
Według ekspertów, kto w ostatnich miesiącach ulokował pieniądze z
złocie, zyskał ponad 40%. Na giełdzie tymczasem straciłby, średnio
jedną piątą.
Jak czytamy w "Polsce", złoto to najlepszy sposób na zabezpieczenie
się przed skutkami inflacji. Kryzys zwiększył popyt na złoto, które
uchodzi za bezpieczną lokatę w trudnych czasach.
.....................................................................
Kilka przykładów geniuszu Balcerowicza- Spowodował
osiemnastomiesięczne (!) zamrożenie kursu dolara, przy równoczesnym,
sięgającym 90% rocznie (!!), bankowym oprocentowaniu kapitału
złotówkowego, co pozwoliło niebieskim ptakom całego globu przywieść
nad Wisłę wagony dolarów, a kilkanaście miesięcy później wywieźć
znad Wisły dwa i pół raza tyle (prawie 250%!!!). Za ten
wymarzony "numer" cwaniacy Wschodu i Zachodu winni solidarnie
wznieść panu Balcerowiczowi pomnik o wysokości Wieży Eiffla, i to ze
szczerego złota, którego ciężar byłby lichym ułamkiem ich "doli".
Historia ekonomii zna niewiele finansowych "przekrętów", które miały
skalę porównywalną. - Wychładzał gospodarkę podczas gdy należało ją
podgrzewać. - Sprzedał polskie złoto (ponad 150 ton) kiedy było w
absolutnym dołku cenowym. Polska straciła na tym ok. 2,5 mld
dolarów. - Przeszedł w rozliczeniach zagranicznych z rozliczeń
dolarowych na euro w momencie wprowadzenia euro, a wiec
nieustabilizowanym kursie. Po tym euro spadło z $1,15 do $0,89. A
wiec siła nabywcza polskiej rezerwy walutowej spadła o prawie 30%,
czyli ok. 15 mld$. - Ostatnie jego posunięcia są wręcz fatalne. Przy
prawie zerowej inflacji utrzymywanie stóp na tak wysokim poziomie
jest czystym absurdem. W USA w podobnej sytuacji stopy spadły
poniżej 2%. - Panu Balcerowiczowi pomyliły sie role jaką powinien
spełniać pieniądz w gospodarce.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Grobelny: Jestem chłopak z Jeżyc
Dzis z pierwszych stron gazet..." ZLOTY INTERES"
Mimo coraz lepszych informacji ze światowych rynków, ceny złota znów
pną się w górę - pisze "Polska". Tylko w ostatnim tygodniu cena
uncji podrożała o ponad 30 dolarów. Dziennik wyjaśnia, że trzeba za
nią obecnie zapłacić ponad 950 dolarów, w jeszcze w listopadzie
uncja złota kosztowała nieco ponad 720 dolarów.
Według ekspertów, kto w ostatnich miesiącach ulokował pieniądze z
złocie, zyskał ponad 40%. Na giełdzie tymczasem straciłby, średnio
jedną piątą.
Jak czytamy w "Polsce", złoto to najlepszy sposób na zabezpieczenie
się przed skutkami inflacji. Kryzys zwiększył popyt na złoto, które
uchodzi za bezpieczną lokatę w trudnych czasach.
.....................................................................
Kilka przykładów geniuszu Balcerowicza- Spowodował
osiemnastomiesięczne (!) zamrożenie kursu dolara, przy równoczesnym,
sięgającym 90% rocznie (!!), bankowym oprocentowaniu kapitału
złotówkowego, co pozwoliło niebieskim ptakom całego globu przywieść
nad Wisłę wagony dolarów, a kilkanaście miesięcy później wywieźć
znad Wisły dwa i pół raza tyle (prawie 250%!!!). Za ten
wymarzony "numer" cwaniacy Wschodu i Zachodu winni solidarnie
wznieść panu Balcerowiczowi pomnik o wysokości Wieży Eiffla, i to ze
szczerego złota, którego ciężar byłby lichym ułamkiem ich "doli".
Historia ekonomii zna niewiele finansowych "przekrętów", które miały
skalę porównywalną. - Wychładzał gospodarkę podczas gdy należało ją
podgrzewać. - Sprzedał polskie złoto (ponad 150 ton) kiedy było w
absolutnym dołku cenowym. Polska straciła na tym ok. 2,5 mld
dolarów. - Przeszedł w rozliczeniach zagranicznych z rozliczeń
dolarowych na euro w momencie wprowadzenia euro, a wiec
nieustabilizowanym kursie. Po tym euro spadło z $1,15 do $0,89. A
wiec siła nabywcza polskiej rezerwy walutowej spadła o prawie 30%,
czyli ok. 15 mld$. - Ostatnie jego posunięcia są wręcz fatalne. Przy
prawie zerowej inflacji utrzymywanie stóp na tak wysokim poziomie
jest czystym absurdem. W USA w podobnej sytuacji stopy spadły
poniżej 2%. - Panu Balcerowiczowi pomyliły sie role jaką powinien
spełniać pieniądz w gospodarce.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Będzie jeszcze drożej!
Będzie jeszcze drożej! Wielu rodzinom w Polsce brakuje pieniędzy nawet na kupno chleba,
kiełbasy i mleka
Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w ciągu roku żywność i napoje
podrożały średnio o 5 procent. Niestety, nadal będą drożały.
Krystyna Koc (43 l.) ze wsi Miłkowice-Janki (woj. podlaskie) musi
wykarmić sześcioro dzieci (Rafał - 4 l., Ola - 7 l., Karolina - 11
l., Natalia - 15 l., Marek -20 l. i Franek - 22 l.). Jest przerażona
podwyżkami. - Codziennie idą u nas dwa bochenki chleba, wydajemy na
nie trzy złote - mówi pani Krystyna. - Miesięcznie to koszt ok. 90
złotych. A nasz stały dochód to 470 zł emerytury męża. Najstarsi
chłopcy próbują dorabiać gdzie się da, ale u nas ciężko jest z
pracą. Skąd mamy wziąć na inne niezbędne wydatki? - pyta zrozpaczona
kobieta.
Takich rodzin są w Polsce tysiące. To one najboleśniej odczuwają
skutki inflacji.
Dlaczego jednak ceny wciąż rosną?
- Jednym z decydujących powodów jest rosnąca cena ropy na rynkach
światowych - wyjaśnia ekonomista Marek Zuber (35 l.). - Kiedy idzie
w górę, drożeją paliwa, a ich cena wpływa na podwyżki cen. Nieco
ratuje nas korzystny kurs dolara. Gdyby i on poszedł w górę, wzrost
cen byłby jeszcze dotkliwszy.
Kolejnym czynnikiem wpływającym na podwyżki jest pogoda. - Majowe
przymrozki, susza i gradobicie sprawiły, że np. zbiory owoców były
znacznie mniejsze - tłumaczy Zuber. - Ceny są więc wyższe niż w tym
samym okresie minionego roku.
Niestety, zdaniem specjalistów ceny nadal będą rosnąć. Na szczęście
nie będzie to wzrost galopujący.
autor: JBJ, MCh, agas
www.se.com.pl/se/index.jsp?place=topMenu&news_cat_id=-1&layout=0
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: USA nie sa w ogole przygotowane na atak...
Masz racje. Na skutek inflacji placisz teraz dwa razy tyle dolcow za bak benzyny
niz pare lat temu... Wiec musisz nosic wiecej gotowki w portfelu!
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Kanada - Coraz więcej milionerów
skutki inflacji .
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Mała prośba.
myrdin napisał:
W dodatku
> za rządów Buzka z roku na rok państwo miało coraz większy deficyt budżetowy.
To
>
> też było chore.
Ma Pan całkowitą rację, że duży deficyt jest szkodliwy. Natomiast Pana ocena
stanu finansów publicznych w okresie rządów Jerzego Buzka jest niepełna. Okres
sprawowania władzy przez rząd Jerzego Buzka można podzielić na dwie części.
Dzięki działaniom, podjętym w latach 1998-2000 Polsce udało się uniknąć
całkowitej katastrofy finansów publicznych. W latach 1995-1997 wydatki
publiczne zwiększano - po wyłączeniu skutków inflacji, a więc realnie – o
prawie 5 proc. rocznie. W latach 1998-2000 rosły one prawie czterokrotnie
wolniej i to mimo zablokowania przez podwójną opozycję w sejmie – podwójną, bo
złożoną w części z koalicji - wielu programów mających przynieść finansom
publicznym dodatkową ulgę. Gdyby w latach 1998-2000 nie zahamowano lawinowego
wzrostu wydatków publicznych, w zeszłym roku deficyt wyniósłby ponad 100 mld
zł, czyli 12 proc. PKB – oczywiście teoretycznie, bo takich pieniędzy nikt
polskiemu państwu by nie pożyczył. Mielibyśmy więc kryzys finansowy i
gospodarczy. Pod tym względem znaleźlibyśmy się z powrotem tam, gdzie byliśmy u
schyłku socjalizmu. Jednak wzrost wydatków udało się ograniczyć jedynie
przejściowo. W 2001 roku perspektywa wyborów parlamentarnych ponownie
uruchomiła lawinę rozdawnictwa publicznych pieniędzy. Ten festiwal nie ustał
wraz z wyborami. W latach 2001-2003 wydatki publiczne zwiększano realnie
dwuipółkrotnie szybciej niż w latach 1998-2000. Gdyby nie doszło do takiego
przyspieszenia, to w ubiegłym roku deficyt – przy bardzo ostrożnych szacunkach -
byłby mniejszy o prawie 18 mld zł, czyli o ponad 40 proc. W br. zmalałby o
kolejne 3 mld i spadłby poniżej 3 proc. PKB.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: ubezpieczenie na życie
zzeta napisała:
> dorotka213 napisała:
> Jeśli masz polisę cztery lata, to masz już za sobą okres
> > najwyższych "kosztów" - w początkowym okresie ubezpieczenia zazwyczaj
> alokacja
> > składki jest najniższa (np. 30-40%), podczas gdy najczęściej po drugim rok
> u
> > osiąga ona poziom 80-90 %(wszystko w zalezności od rodzaju produktu, jaki
> > posiadasz. To teraz właśnie Twoje pieniądze zaczynają dopiero wypracowywać
>
> > zyski, a decydując się na nową polisę skazujesz się na ponoszenie tych
> kosztów
>
> Masz Dorotko rację ale ja nie traktuję polisy jak banku do którego wpłacam
> pieniądze i wyjmuje, traktuję ją jako zabezpieczenie mojej rodziny na wypadek
> mojej śmierci czy też trwałego inwalidztwa.
> Przez cztery lata byłam ubezpieczona i to że dostanę mniej niż wpłaciłam
> traktuję jako koszta z tym związane. Umowa z nowy TU daje mi większą ochronę
i
> większe możliwości za te same pieniądze .A tylko na tym mi zależy.
>
> zzeto, nie kwestionuję Twojej decyzji. Pewnie dokładnie ją przemyślałaś i
właśnie dla Ciebie jest ona najlepsza. Zakładałam, że skoro ewis martwiła się o
skutki inflacji, to poza aspektem ochronnym polisy (o którym piszesz Ty i który
jest tak naprawdę najważniejszą rolą polisy na życie)liczy się dla niej także
kwestia inwestycyjna. A w takim przypadku najlepiej najpierw spróbować
zadziałać w ramach posiadanej polisy (np. zmienić opcje bądź z niektórych
zrezygnować, "przestawić" polisę na bardziej inwestycyjną bądź ochronną - w
zależności od potrzeb), a na końcu dopiero decydować się na zmianę TU. Zawsze w
takiej sytuacji ponosimy koszty, ale warto starać się, by były jak najniższe.
Pozdrawiam
Dorotka
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: OT a może nie: Ile waży sztaba złota?
On Mon, 6 Dec 2004 17:19:05 +0100, "Tomasz Nowicki" <ti@spamhole.com wrote: rozwój na tę skalę, zapewne, nie byłby możliwy. A skala rozwoju w wieku XIX była o rzędy wielkości mniejsza, niż w wieku kolejnym. A, jak wiadomo z
jak to liczysz? Przyrostem nominalnej wartości? To właśnie skutek inflacji... wiadomej nauki o ekonomii, ilość przechodzi w jakość ;). W każdym razie - nikt niczego innego niż odejście od parytetu złota naonczas nie wymyślił, w każdym razie nic równie skutecznego. Przypomnij sobie, skąd się wzięły pieniądze na rozwój amerykańskich linii kolejowych, a potem całego Zachodu,
hmmm, uważasz, że ten rozwój nastąpił dopiero po roku 1913 i po wojnie? Czytałeś "Złoto, banki, ludzie - krótka historia pieniądza" Murray Rothbarda? Sądzisz, że kompletnie sie myli? i odejście od złota przyniosło też negatywne skutki. Z dwojga złego - mieć dobry pieniądz i niską stopę życiową (czy ograniczone możliwości rozwoju ekonomicznego) czy zły pieniądz i wysoką stopę - wybieram to drugie (ale bez przesady - tak samo, jak będąc wabionym przez banki z ich kartami
ja nie sądzę, że taki był wybór. Stopa życiowa zależy od konkurencyjności, możliwości ludzi wynikających choćby z miejsca, w którym żyją itp., a nie od skuteczności działań tego czy innego banku centralnego. odejściu od pieniądza związanego ze złotem czy srebrem, a ja podałem przykład, który to twierdzenie podważa. Pewnie czytałem niewłaściwe opracowania (a przecież nie jestem ekonomistą i zbyt głęboko nie sięgałem), ale zawsze wydawało mi się, że jednym z głównych
Rothbard się myli? Kto wie... powodów głodu kapitałowego gospodarki światowej w XIX wieku (a i wcześniej także) było sztywne trzymanie się parytetu złota (uzasadnione radosną twórczością monetarystyczną rządzących od mroków Średniowiecza począwszy) -
he, he, he. Radosna twórczość nastąpiła dopiero po odejściu od powiązania monety z kruszcem. Wtedy dopiero można było zacząć emisję pustego grosza... w warunkach względnego niedoboru kruszcu trudno było finansować rozwój gospodarki. Dlatego wynalazek wirtualnego pieniądza (a raczej seria
IMHO nie ma znaczenia ile nominalnie złotych jest w obiegu. Finansowanie polega na wykorzystaniu oszczędności. Jeśli z jakiejś gałązi odpływa pieniądz, to te dobra tanieją - maleje na nie popyt. odejścia od złota. Podobna sytuacja jest z deficytem budżetowym współcześnie - jednak tu, jak przystało na konserwatystę, jestem przeciw :).
hmmm, ciekawe jak długo państwo mogłoby być deficytowe, gdyby złoto nadal było w obiegu...
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Podziekowanie kol Lesherowi - bylo zlodzieje z Pioneer Pekao Investment Management
Dziekuje za ten mail Bardzo jest pomocny. Tak wlasnie wyobrazam sobie solidarnosc miedzyludzka MW
"news.onet.pl" <viva1@poczta.onet.plwrote in message | Mysle ze zadaniem ludzi dobrej woli jest ostrzeganie przed czyms | co przynosi nam szkode i problemy. | Chce Panstwa ostrzec przed Pioneer Pekao Investment Management . | Otoz ta zlodziejska firma ktorej powierzylem 700 000 zl po 2 miesiacach | obracania moimi pieniedzmi w tzw funduszu Pioneer Obligacji FIO-A | ukradla mi bo jak to inaczej nazwac 1550 zl Radzę dobrze przeczytać tabele prowizji... http://www.pioneer.com.pl/polish/fi_tabele.php Jak nie chcesz jej płacić - kupuj przez OFI www.e-fund.pl albo przez mBank !!! | Reklamowano ich usluge w banku o nazwie PKO-SA jako bezpieczna i przynoszaca | w kazdym przypadku dochod. Jeżeli reklamowali fundusz obligacji jako ten który w każdym przypadku przynosi dochód - to rzeczywiście jest to nieuczciwe. Jak rentowności obligów (zwłaszcza długich) pojadą mocno w górę, to jednostka może spaść nawet o kilkanaście procent (nie wiem jaka dokładnie struktura ich lokat - ale jeżeli mają np. tylko obligi z terminie wykupu pięć do dziesięciu lat w portfelu to jest to jak najbardziej możliwe)!! | Niekoniecznie najwiekszy ale za to pewny. | Jak sie okazalo "pewne" bylo tylko to stracilem zamiast zyskac. | Nawet na zwyklym koncie typu ROR czy ksiazeczce oszczednosciowej mialbym | przynajmniej swoje wplacone pieniadze. Fundusz obligacji jest ryzykowny (oczywiście nie tak jak np. akcji)!! Większość ludzi myśli, że jak fundusz kupuje tylko papiery skarbowe - to jest bez ryzyka. Nic bardziej złudnego - w USA w latach 80-tych ceny obligów skarbowych pospadały nawet o 50% (na skutek inflacji stopy poszły drastycznie w górę)!!! Papiery skarbowe dają pewność zapłaty przez emitenta (a i to w naszym pięknym kraju jest ostatnio chyba coraz bardziej dyskusyjne :-))), ale nawet obligacje skarbowe o stałym oprocentowaniu tanieją przy wzroscie stóp (a rosną przy spadku). Zresztą zastanów się sam - jak jeszcze kilkanaście miesięcy temu fsze obligacji "wyciągały" prawie 20% rocznie, jak lokaty dawały około 10%??? Jak chcesz mieć pewność że jednostka nie spadnie, kupuj jednostki funduszu rynku pieniężnego (który notabene Pioneer też ma w ofercie!!). Poszukaj TFI które umożliwia transacje przez Internet albo mBank. Fundusz rynku pieniężnego najbardziej odpowiada "krótkiej" lokacie bankowej. Oczywiście nie oczekuj cudów - dostaniesz góra 1% więcej niż na lokacie bankowej (co i tak jest anomalią - bo taki fundusz jest bardziej bezpieczny niż lokata bankowa (inwestuje tylko w papiery skarbowe a więc nie ma ryzyka upadłości banku) i jako taki powinien dawać mniej). | Bazuja one na naszej naiwnosci i zawierzeniu urzedasom oferujacym te uslugi | jako pewne i bezpieczne. No cóż to chyba rzeczywiście było nieuczciwe. | Nie dajcie sie nabrac na reklamy Pioneer Pekao Investment Management Nie dajcie się nabierać na żadne reklamy, zarówno proszku do prania, jak i funduszu inwestycyjnego. Pozdrowienia Lesher PS. Pracuję w jednej z tych "złodziejskich instytucji", ale akurat nie w Pioneerze
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: zlodzieje z Pioneer Pekao Investment Management
"news.onet.pl" <viva1@poczta.onet.plwrote in message
Mysle ze zadaniem ludzi dobrej woli jest ostrzeganie przed czyms co przynosi nam szkode i problemy. Chce Panstwa ostrzec przed Pioneer Pekao Investment Management . Otoz ta zlodziejska firma ktorej powierzylem 700 000 zl po 2 miesiacach obracania moimi pieniedzmi w tzw funduszu Pioneer Obligacji FIO-A ukradla mi bo jak to inaczej nazwac 1550 zl
Radzę dobrze przeczytać tabele prowizji... http://www.pioneer.com.pl/polish/fi_tabele.php
Jak nie chcesz jej płacić - kupuj przez OFI www.e-fund.pl albo przez mBank !!! Reklamowano ich usluge w banku o nazwie PKO-SA jako bezpieczna i przynoszaca w kazdym przypadku dochod.
Jeżeli reklamowali fundusz obligacji jako ten który w każdym przypadku przynosi dochód - to rzeczywiście jest to nieuczciwe. Jak rentowności obligów (zwłaszcza długich) pojadą mocno w górę, to jednostka może spaść nawet o kilkanaście procent (nie wiem jaka dokładnie struktura ich lokat - ale jeżeli mają np. tylko obligi z terminie wykupu pięć do dziesięciu lat w portfelu to jest to jak najbardziej możliwe)!!
Niekoniecznie najwiekszy ale za to pewny. Jak sie okazalo "pewne" bylo tylko to stracilem zamiast zyskac. Nawet na zwyklym koncie typu ROR czy ksiazeczce oszczednosciowej mialbym przynajmniej swoje wplacone pieniadze.
Fundusz obligacji jest ryzykowny (oczywiście nie tak jak np. akcji)!! Większość ludzi myśli, że jak fundusz kupuje tylko papiery skarbowe - to jest bez ryzyka. Nic bardziej złudnego - w USA w latach 80-tych ceny obligów skarbowych pospadały nawet o 50% (na skutek inflacji stopy poszły drastycznie w górę)!!! Papiery skarbowe dają pewność zapłaty przez emitenta (a i to w naszym pięknym kraju jest ostatnio chyba coraz bardziej dyskusyjne :-))), ale nawet obligacje skarbowe o stałym oprocentowaniu tanieją przy wzroscie stóp (a rosną przy spadku). Zresztą zastanów się sam - jak jeszcze kilkanaście miesięcy temu fsze obligacji "wyciągały" prawie 20% rocznie, jak lokaty dawały około 10%???
Jak chcesz mieć pewność że jednostka nie spadnie, kupuj jednostki funduszu rynku pieniężnego (który notabene Pioneer też ma w ofercie!!). Poszukaj TFI które umożliwia transacje przez Internet albo mBank. Fundusz rynku pieniężnego najbardziej odpowiada "krótkiej" lokacie bankowej. Oczywiście nie oczekuj cudów - dostaniesz góra 1% więcej niż na lokacie bankowej (co i tak jest anomalią - bo taki fundusz jest bardziej bezpieczny niż lokata bankowa (inwestuje tylko w papiery skarbowe a więc nie ma ryzyka upadłości banku) i jako taki powinien dawać mniej). Bazuja one na naszej naiwnosci i zawierzeniu urzedasom oferujacym te uslugi jako pewne i bezpieczne.
No cóż to chyba rzeczywiście było nieuczciwe.
Nie dajcie sie nabrac na reklamy Pioneer Pekao Investment Management
Nie dajcie się nabierać na żadne reklamy, zarówno proszku do prania, jak i funduszu inwestycyjnego.
Pozdrowienia Lesher PS. Pracuję w jednej z tych "złodziejskich instytucji", ale akurat nie w Pioneerze
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: "Coś" spoza obserwowalnego Wszechświata ciągnie gromady galaktyk do siebie
maziek pisze:
| guesstimate, ładne słowo :-D. Bardzo ładne :-) | Setki Gly? Czyli zarówno poza horyzontem naszym jak i obserwowanej | gromady... Ale to by znaczyło, że ruch owej gromady został zapoczątkowany | jeszcze w czasie fazy inflacyjnej kiedy jej jeszcze nawet w planach nie | było?! Cóś nie widzi misie... Czyli musiałaby być o "zmarszczka" sprzed inflacji na tyle wielka, że inflacja jej nie wygładziła?
No, wszystkie obserwowalne wielkoskalowe struktury są wynikiem takich "niewygładzonych do końca" zmarszczek
| No, hmmm, oddziaływanie (grawitacyjne, elektromagnetyczne) gromady | galaktyk odległej o 1Gpc na Galaktykę jest raczej dość niewielkie ;-) No ale w ogóle jest. Poza tym dla nas niewielkie, ale ta lokomotywa ciągnie jakiś wagon, a ten ciągnie nas... Niesamowite, oddziaływanie z zaświatów...
Jakoś tak
| I taki łańcuch w nieskończoność? | W nieskończoność nie, o ile W jest zamknięty. | Fascynujące... Jak taka informacja ma się do wieku Wszechświata? | A końkretnie? Źle zapytałem, rzecz w objętości a nie wieku. Chodzi mi o to, że na skutek inflacji kiedyś i progresywnej ekspansji teraz, złaczonej z tego rodzaju odkryciem wychodzi na to, że o ile ekstrapolując wstecz można wyliczyć kiedy to się "rozbiegło" to nie można wyliczyć "ile tego było". Obserwowalny promień Wszechświata ma się nijak do jego całkowitej objętości, kończy się nan naszym horyzoncie. Z tego wniosek, że w zasadzie nie mamy żadnych przesłanek by sądzić o objętości Wszechświata. Może być nieskończony, tyle, że my siedzimy w naszym bąblu i widzimy tyle ile widzimy. Czy też są inne wskazówki co do jego wielkości? Choć wydaje mi się, że być nie może, skoro horyzont jest cezura ostateczną.
Nie wiem, ale wydaje mi się, że wielkość zależy od topologii W. Jeżeli jest on, powiedzmy, czterowymiarową kulą o możliwym do oszacowania promieniu krzywizny, to i jego objętość da się jakoś wyliczyć. W innym liście tego wątku obliczyłem "obwód" (*) W. przy zadanym promieniu, ale chyba było to wyliczenie nieco zbyt pochopne. Nie jestem pewien czy wzór L = 2 * pi * R obowiązuje też dla kuli czterowymiarowej, dawno nie miałem do czynienia z topologią niestety... (*) "obwód" czyli dystans jaki należy pokonać we W. idąc cały czas w tym samym kierunku aby wrócić do punktu startu.
Z tego by wynikało, że można stworzyć łańcuch obiektów wzajemnie na krawedziach ich horyzontów sięgający donikąd... Które się jeden po drugim "widzą", choć nie mają żadnego sposobu, by poprzednikowi w tym łańcuchu przekazać informację, że widzą następcę...
Tak wygląda :)
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Polisa posagowa
On Tue, 25 Jul 2000 17:27:15 GMT, "Arek Cichocki" <acicho@poczta.fmwrote: Witaj,
Najbardziej sensowne kryterium waloryzacji sądowej to odniesienie wartości świadczenia przyrzeczonego do najniższego (ew. przeciętnego) miesięcznego wynagrodzenia. Obilczasz ile np. najniższych było ono warte w chwili zawarcia umowy i uzyskany iloraz mnożysz przez obecne np. najniższe wynagrodzenie. Są też inne kryteria, np. cena pakietu podstawowych towarów i usług, cena 1m2 powierzchni mieszkania, czy tzw. metoda procentu składanego (nie znam się na ekonomii, ale ma to chyba coś wspólnego z potencjalnymi skutkami rozsądnej inwestycji danej kwoty).
kapitalizacji odsetek jak w banku, nie polecam( to tajemniczy procent skladany :-)))))))) pozdrowienia dla braku matury z matematyki :-) ) jedyna droga to zniesienie skutkow inflacji przez operowanie wska nikiem waloryzacji obliczanym wg kryteriow - zaspakajaniu jakich potrzeb miala sluzyc kwota nalezna, ktorej realna wartosc w zaspakajaniu tychze potrzeb zostala pomniejszona przez inflacje i tu jak wyzej, przedmowca wymienil przykladowe kryteria
Mając na uwadze "rozważenie interesów stron" z usyskanej kwoty życzysz sobie 70-80 %.
to juz rola pozwanego :-))))) Wnosisz pozew, wygrywasz (bo tego rodzaju spraw nie da się chyba przegrać :-) )
w polskim sadzie wszystko jest mozliwe :-))))) najczesciej ludzie wpadaja bo biora kwote oferowana przez cwane pzu i swiadczenie jest spelnione domyslnie bez zastrzezen a wiec nie ma powodow waloryzowac takie prawne oszustwo przez interpretacje przepisow kodeksu cywilnego i zlej woli sedziego nie informujacego ludzi wystepujacych bez adwokata o ich prawach i przy braku wymagan w stosunku do wierzyciela wykonujacego czynnosci zwiazane z jego zawodowa dzialalnoscia i idziesz to oblać ;-))).
jesli dowiesz sie ze musisz zaplacic polowe kosztow sadowych, bieglego itp :-(((( W pozwie prosisz o zwolnienie od kosztów (bez wchodzenia w szczegóły- to naprawdę ważne dla wyroku!).
raczej o zasadzenie od strony pozwanej kosztow sadowych
ps. Kilka razy "walczyłem" z PZU, zatem służę wzorem pozwu na priva. Ugody z PZU nie polecam, a jeśli nawet zaproponują sensowną kwotę (czyli taką, jak wyżej) nie spiesz się i czytaj dokładnie, jakie są warunki ugody. I bez obawy, to jeden z najczęstszych rodzajów spraw sądowych. Praktyka jest w miarę ustalona i nic szczególnego nie powinno się wydarzyć.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Matki podejrzane o zasiłek
Zasiłki jako inwestycja w przyszłość Polski Oczywiście, opisana sytuacja jest kryminogenna. Gdyby zlikwidować zasiłek w
ogóle, zniknąłby problem oszukiwania. Ale zostałby problem głodnych i
niedokształconych dzieci.
Ale spójrzmy na sytuację z dwu innych stron.
1) Zasiłek wynosi 170 zł miesięcznie, rocznie - 2040 zł. Ile bedzie kosztowało
sprawdzanie zasadności jego pobierania? Czy raczej nienajgorzej uposażeni
urzędnicy będą to robić w czynie społecznym po godzinach pracy, czy też w
ramach swych obowiązków służbowych? Pytanie jest chyba retoryczne, prawda? Ile
trzeba czasu, żeby rzetelnie ocenić każdy przypadek? I ile razy w roku trzeba
całą procedurę ponawiać - bo może przestępcy uznają, że już ich sprawdzono i -
hulaj dusza! - mogą spokojnie zamieszkać znów razem? Jeżeli urzędnicy mają co
robić, a należy domniemywać, że mają, trzeba będzie powołać nowych urzędników
na nowe etaty albo pogorszy się jakość pracy urzędu.
2) Stokroć jednak ważniejsze jest zagadnienie wielkości zasiłku i jego cel.
Mamy od kilku lat ujemny przyrost naturalny. Ponadto wielu młodych ludzi
wyjeżdża z kraju w poszukiwaniu pracy i lepszego bytu. Czterdziestomilionowy
naród jest mitem. Milion kilkaset tysięcy Polaków przebywa dłużej za granicą i
większość z nich albo nie wróci wcale do kraju albo - znikoma część - wróci na
emeryturę. Faktycznie jest nas ok. 37 milionów i będzie coraz mniej. Coraz
więcej emerytów będzie na utrzymaniu coraz mniejszej liczby ludzi w wieku
produkcyjnym. Prędzej czy później może to doprowadzić do załamania państwa.
Czy nie należałoby wrócić do koncepcji płatnego urlopu wychowawczego?
Wprowadzenie go jako realizacja jednego z 21 postulatów strajku gdańskiego z
sierpnia 1980 spowodowało mały wyż demograficzny początku lat osiemdziesiątych,
a stopniowe ograniczenie zasiłku wychowawczego na skutek inflacji i kolejnych
obostrzeń - wygaszenie baby-boomu, a obecnie - razem z innymi uwarunkowaniami
ekonomiczno-prawnymi - przyczyniło się do ujemnego przyrostu naturalnego.
I proszę mi tu nie krzyczeć o rozdawnictwie pieniędzy darmozjadom. Pewnie,
niebezpieczeństwo marginesu patologicznego istnieje zawsze. Ale chciałbym,
żebyśmy to potraktowali jak najważniejszą inwestycję w przyszłość narodu.
Alternatywą może być albo załamanie gospodarki albo konieczność sprowadzania
imigrantów - dobrze, jeżeli bliskich kulturowo, np. Filipińczyków czy czarnych
chrześcijan. Jeżeli zamiast nich napłyną Albańczycy, Turcy czy Arabowie,
będziemy mieli takie kłopoty, jak Francja i Wielka Brytania. A u nich kłopoty
dopiero się zaczynają.
Może więc warto zainwestować w zasiłki na urlopy wychowawcze i zwiększenie
zasiłków wychowawczych?
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Rząd szykuje rewolucję dla OFE
Rząd szykuje rewolucję dla OFE Witam !
Czytam artykuł o nowym,chwalonym przez eksperta, projekcie rządowym i tak sobie
myślę,że powracją piekne czasy socjalizmu.Wszystkie zmiany, mają oczywiście, tylko
i wyłącznie na uwadze, interes przyszłych emerytów.
Gdyby od jutra wprowadzić w życie ten wspaniały projekt,to osoby które wybierają
się za lat 5 na emeryturę, straciłyby wszelką szansę na odrobienie poniesionych w
ostatnich dwóch latach strat.Sam pomysł ochrony kapitału, w ostatnich latach przed
emeryturą, jest słuszny,ale nie w tej postaci projektu,gdzie jednocześnie
zachowuje się limity inwestycyjne i nie wprowadza możliwości pomnożenia kapitału
poprzez bardziej agresywne inwestowanie.Okresy bessy i hossy są na giełdzie
cykliczne i o tym wiadomo nie od dzisiaj.Gdyby przjście na emeruturę poprzedzała
zawsze bessa, taki projekt działałby na korzyść emerytów,ale jeśli będzie to
akurat hossa, będzie wręcz odwrotnie,bo utrata możliwości osiągnięcia zysków,to
nic innego jak strata.Bezpieczne inwestowanie,to raczej ochrona kapitału przed
utratą jego wartości, na skutek inflacji, niż jego pomnażanie.
Projekt w tej postaci, ma raczej na celu zwiększenie możliwości pokrycia długu
Skarbu Państwa poprzez przymusowe zakupy przez OFE papierów dłużnych ,czyli
obligacji oraz zapewnienie komfortu PTE.
Dziwię się,że akurat resort pracy zamierza odebrać żródło utrzymania 120 tys.
akwizytorów OFE.Rozumiem,ze zamierza ich posłać na zasiłek,który będzie wypłacany
ze społecznych pieniędzy ?
Zarzuca sie akwizytorom,że nie działają w interesie klienta, tylko
reprezentowanego OFE.
Zapewne nie wszyscy akwizytorzy kierują się interesem klientów.Są wśród nich
tacy,którzy klientowi robią przysłowiową wodę z mózgu i wmawiają mu,że jak zmieni
fundusz i przejedzie do takiego,który ma tańsze jednostki,to zyska,bo zakupi za
swój kapitał, większą ilość jednostek.Firma stosująca tego rodzaju argumentacje
była przez lata liderem na rynku transferów OFE.
W artykule nic jednak nie wspomina się o pożytecznej roli jaką odgrywają
akwizytorzy.Wielu Polaków nie ma podstawowej wiedzy o tych sprawach.Nie wie czego
mogą oczekiwać po przejściu na emeryturę,w jakiej wysokości ją otrzymają,nie
aktualizują zmian osobowych,nie sprawdzają czy ZUS odprowadza im składki do OFE,ba
często nawet nie wiedzą czy należą do OFE i jeśli tak, do do jakiego.Samo
przejście klienta do funduszu,który akurat w danym okresie, sobie lepiej radzi
jest korzyścią dla klienta,bo klient dzięki temu może zyskać dodatkowe kilka
procent do swojego kapitału oraz przy okazji odzyskać zaległe składki z ZUS.
Możliwość poniesienia strat z tutułu przeniesienia się klienta do słabszego OFE,
jest ograniczona wymogami KNF, w zakresie wymogu osiągania minimalnych stóp zwrotu
przez OFE,a ponadto klient po dwóch latach, może ponownie, zmienić bezpłatnie
fundusz.
Rząd o wysokości przyszłych emerytur, woli nie informować,woli robić takie
pozorowane ruchy.
W artykule podano,że koszt akwizycji to 374 mln zł za ostatni rok.Członków OFE
jest ponad 14 mln,czyli koszt przypadający na jednego członka,to niecałe 27,-zł
rocznie.A czy ktoś policzył o ile wzrosną koszty reklamy po likwidacji akwizycji ?
Wprawdzie wspomina się o ograniczeniu ilości reklam,ale kto to będzie sprawdzał i
pilnował?
A jak ten biedny klient ma dokonać prawidłowego wyboru OFE,kiedy zewsząd jest
atakowany kłamliwymi,ewidentnie wprowadzającymi w błąd reklamami OFE.Chyba każde
PTE reklamuje swój fundusz jako najlepszy.Takie wprowadzające w błąd reklamy,
podlegają odpowiedzialności karnej,ale jak dotąd, nikt się tym nie przejmuje.
Na jednej ze stron internetowych OFE,który w ostatnim rankingu KNF osiągnął stopę
zwrotu w wys.(-)4,8% przy średniej (-)2,9% reklamuje się jako lider OFE i podaje
ranking, nie podając za jaki okres, gdzie jest na szczycie tabeli ze stopą zwrotu
+7,1%.
Wg resortu akwizytorzy działają w imieniu OFE,a nie klienta.
Mam pytanie: a w czyim imieniu działa wypowiadający się w artykule Pan Prezes
Szymański z Aviva OFE?
Jest bardzo trudno ocenić,który OFE w przyszłości odniesie najwyższą stopę zysku i
klienci najwięcej zarobią.Historyczne wyniki i rankingi są tylko pewną
wskazówką,nie można w prosty sposób dokonać ich ekstrapolacji.Tak np.OFE o
największych aktywach,które w okresie hossy korzystały z korzyści skali, w okresie
kryzysu poniosły jedne z największych strat.Wielkość aktywów na pewno utrudnia im
szybkie reagowanie na zmieniającą się sytuację na rynku giełdowym ,co przekłada
się na wyniki i powoduje masowy odpływ członków.I tak np.fundusz Aviva zanotował w
ostanim transferze ujemny bilans w wys.17 tys członków.Rozumiem więc, w całej
pełni, irytację Pana Prezesa na akwizytorów.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: 3033 zł - średnia krajowa rośnie najszybciej od...
Firma zrezygnuje z marży dla pensji... prezesa Na pewno dla premii prezesa i zarządu zrezygnuje nie tylko z marży,
ale nawet pozbędzie się iluś pracowników. Tak samo jak TPSA, która
wywaliła na długo przed kryzysem prawie 2000 osób głównie z obsługi
klienta, a oszczędności przeznaczyła na zatrudnienie 60 managerów
darmozjadów. A od średniej pensji w GUS rośnie nam co kwartał
składka na ZUS/OFE, ale rośnie tylko tym, którzy zarabiają do 2.5
średniej krajowej. Więc jak panowie prezesi dołożą sobie po dużej
bańce miesięcznej to rośnie płaca średnia, rośnie składka ZUS i
neoliberalne media opowiadają o polskim cudzie. Można też porównać
się np. z Białorusią gdzie średnia na nasze wychodzi ok. 900 PLN,
tymczasem wystarczyłoby policzyć naszą średnią metodą tzw. mediany,
czyli odciąć po 5% najniższych i 5% najwyższych dochodów i nagle
okaże się, że zamiast 3300 PLN mamy 1700 PLN ... brutto.
Latynoskie rozwarstwienie majątkowe jest dodatkowo wspierane przez
politykę podatkową wszystkich rządów od roku 1997. Nie wiem czy
pamiętacie ile kosztował litr benzyny w roku 1997 w grudniu kiedy do
władzy dochodziła AWS-UW, ja pamiętam, było to 1.85 zł za litr 95.
Dzisiejsza cena nie jest ani skutkiem inflacji, ani cen ropy na
świecie, tylko łataniem budżetu państwa najwyższą akcyzą w Europie i
VAT -em także jednym z najwyższych w Europie. Obniżono za to podatki
od dochodów, od dywidendy, tak żeby zagraniczny biznes mógł taniej i
łatwiej transferować kasę do swoich central i żeby panom prezesom,
managerom i innym więcej zostało w kieszeni.
VAT, a szczególnie kwotowo naliczana akcyza są haraczem, a nie
podatkiem. Biją przede wszystkim w zwykłych ludzi, szczególnie
akcyza, którą się płaci ilości sprzedanego paliwa czy wódki, a nie
od zysku na tej sprzedaży, tym sposobem koncerny paliwowe nie
cierpią z powodu akcyzy, bo niezależnie od wielkości marży stawka
jest taka sama. Budżet potrzebował pieniędzy, więc rwano ten VAT
gdzie się dało także bezprawnie.
Czy wiecie dlaczgo teraz tak spadły wpływy z VAT. Zawodowi kłamcy w
mediach i w rządzie opowiadają o kryzysie. Jakoś łatwo zapomina się
o nielegalnie pobranej akcyzie, o bezprawnym zakazie odliczania VAT
od paliwa (zamiast odliczania VAT brutto w koszty). Od mniej więcej
roku rząd musi ludziom zwracać bezprawnie pobrane podatki. Ale w
budżecie państwa te zwroty nie są ujęte jako wydatki, tylko jako
korekta wpływów z VAT. A teraz pytanie kto w 1998 zrobił gó... z
odliczaniem VAT od paliwa? Otóż największy "dobroczyńca"
przedsiębiorców niejaki Balcerowicz. Bo pan Balcerowicz mówiąc o
wspieraniu przedsiębiorczości ma na myśli Kulczyka, AIG, Citi Bank i
tego typu złodziejskie imperia, a nie zwykłe firmy, choć ich
właściciele w swojej głupocie głosują na kumpli Balcerowicza.
Tak naprawdę największym wrogiem Polaków jest dzisiaj państwo
polskie.
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: STRACHY na LACHY - deflacja (czesc I 'Strachow')
STRACHY na LACHY - deflacja (czesc I 'Strachow') Jeden z glownych straszakow (na prostych Lachow , glosujacych nieodmiennie
na swych czerwonych) to : GROZBA DEFLACJI .
Typowy "wieszcz deflacji" nie rozumoie podstawowych mechanizmow
rzadzacych wartoscia pieniadza (czyli inflacja/deflacja) . Co powinnien
wiedziec typowy "wieszcz deflacji" ? Ano to , ze inflacje wywolac bardzo
latwo - wystarczy drukowac pieniadze , a deflacja wystepuje tylko wtedy ,
gdy jest zbyt malo pieniadza na rynku i ... wystarczy dodrukowac (ladnie sie
to nazywa wyemitowac) pieniadze .
Czyli dylemat mamy taki : w lokalnej spolecznosci jadno dziewcze "za bardzo
zadziera nosa"(podbija swa wartosc) , bo ... zbyt rzadko "daje" . Jakie
rozwiazanie problemu ? Wystarczy , ze dziewcze w tym tygodniu da d*** kilka
razy wiecej niz aktywne kolezanki i ... problem zniknie .
Typowy "wieszcz deflacji" straszy "dramatycznym scenariuszem deflacji" ,
ale ... nie bardzo wie , gdzie znalezc przyklady takich "dramatow" , wiec
przytacza lata 30-te w USA , gdzie FED rzeczywiscie nie ustabilizowal
wartosci dolara przez proste dodrukowanie zielonych papierkow (innym tematem
sa bazowe przyczyny kryzysow wynikajace z blednych inwestycji - przykladem
jest krysys na e-Rynku wynikajacy ze zbyt wysokich przyszlych wycen e-Rynku
przed paru laty) . "Wieszcz" przytacza czasami "straszny" przyklad deflacji
w Japonii , nie zdajac sobie sprawy , ze japonczycy mieli zamknieta ,
protekcjonistyczna gospodarke , w ktorej wiekszosc NIENOWOCZESNEJ gospodarki
(ale za to mieli i maja SUPERNOWOCZESNA mniejsza czesc gospodarki)
wystawiala na tym zamknietym rynku WIELOKROTNIE ZAWYZONE CENY (cos jak u nas
z weglem , uslugami telekomunikacyjnymi , uslugami bankowymi itp.). Stad
deflacja w Japonii to tylko powolne przywracanie "mjesca w szeregu" dla
wiekszosci zbyt wysoko wycenionych produktow . Wartosc jena wg cen
SWIATOWYCH spada od kilkunastu lat na rowni z dolarem !
Typowy "wieszcz deflacji" silac sie na znalezienie "strasznych" przykladow
deflacji , nie widzi , ze dookola zdarzaly sie SETKI (raczej tysiace)
przygladow degrengolady gospodarczej na skutek inflacji . Po prostu , NIE
WIDZI , ze wiekszosc panstw niszczyla swa gospodarke dramatem calkowitego
zdeprecjonowania waluty (w Polsce kilkukrotnie) i NIE WIDZI , ze najbogatszy
dzis kraj USA , NIGDY nie dopuscil do takiego dramatu gospodarczego . Jakis
przypadek (?) - tak powiedzialby "wieszcz deflacji" .
Wracajac do przedstawionego wyzej przykladu : dziewczeciu dawanie d*** tak
sie spodobalo i dalo rozwiazanie tak wielu trapiacych ja problemow
materialnych , ze dziewcze ... przesadzilo(najpierw dziewcze bralo dyszke od
kolegow , potem dwie stowy od byznesmenow) . Ot stalo sie k*** i nawet
wstrzymanie sie przez miesiac od "dawania" nie przynioslo znaczej
poprawy "wartosci wlasnej marki dziewczecia" .
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Liczenie PKB w USA (mnozniki)
viper39 napisał: pytanie do jorla i kagana czy wy znacie angielski? i to jest
powazne pytanie...
K: Nie wiem jak Jorl, ale ja zrobilem Masters i PhD w Australii...
- "This paper is a draft and a revised version will be published in the
future.Abstract" polecam dobrze sobie to przetlumaczyc, ludzie uzywaja takiego
jezyka gdy do konca nie sa czegos pewni, a od "draft" do finalowy produkt to
jeszcze hohoho
K: Niemniej to zostalo umieszczone na oficjalnej stronie Urzedu Statystyki
Pracy USA! Kazdy prawie taki "paper" jest ze swej natury niedokonczony, bo
przedstawia aktualny stan badan. A zajrzales do bibliografii pod koniec tego
artykulu? I do innych linkow, np. tego z Niemiec i Finlandii? W artykule p.
Kokoski chodzi o ulepszenie tej metody, a nie o to, czy ma byc ona stosowana
czy nie, bo ta decyzja (o stosowaniu) zostala juz dawno temu podjeta...
- daleko, poza tym to moze sie zmienic bardzo i w formie i tresci,
">There has been a strong recommendation that the BLS explore the use of
hedonic regression methods for quality adjustment in the Consumer Price Index
(CPI). "
- czy wiecie co tutaj jest napisane? i czego sie to tyczy? podpowiem -CPI, a
nie GDP, czy wy wiecie jaka jest roznica miedzy CPI i GDP?
K: I znow nic nie rozumiesz, wszystko widzisz osobno. Jesli inflacja maleje, to
REALNY PKB rosnie (im wyzsza inflacja, tym wieksza roznica miedzy nominalnym a
realnym wzrostem PKB)... Po prostu: nizsza inflacja (mierzona CPI) powoduje
mniejsza zmiane cen, a wiec mniejsza roznice miedzy nominalna a realna zmiana
GDP (PKB): zmiana nominalna jest liczona w aktulnych dolarach, ktre na skutek
inflacji traca sile nabywcza, a zmiana realan jest adiustowana przy pomocy CPI.
Im mniejszy CPI, tym mniejsza roznica miedzy zmiana nominalna a realna (jesli
mamy inflacje to wzrost nominalny jest zawsze wiekszy od realnego), a wiec
wiekszy wzrost realnego PKB. Juz tow. Lenin uczyl nas, ze wszystko jest ze soba
powiazane, szczegolnie w ekonomii...
- *Consumer Price Index (CPI). ** Gross Domestic Product (GDP)
czy widac roznice? czy wiecie na czym polega roznica (nie tylko w nazwie?)
ludzie polecam po pierwsze starac sie mniej probowac dowalic komus, bo ktos
moze wiedziec wiecej, po drugie pouczyc sie troche, to pomaga w rozmowach
po trzecie przestac sie stresowac tym ze usa jest najwieksza gospodatka na
swiecie, tak jest i juz....
po czwarte, ludzie zaczynacie byc smieszni w swojej zlosci...hehehe
po piate, kagan jesli ktos tu pisze nie na temat to wlasnie ci wszyscy ktorzy
nie rozumieja ze GDP (PKB) to nie to samo co CPI zycze milego weekenda
K: Przyczepiles sie tego, ze artykul p. Kokoski jest glownie na temat CPI, bo
ona jest z BiuraSstatystyki Pracy. A ja ci dalem tez linki do innego Biura
statystycznego USA, czyli tego, ktory liczy GDP (PKB) podobnymu metodami, oraz
linki do innych Urzedow statystycznych...
I faktem jest, ze PKB USA jest, jak sztucznie zawyzony na papierze, podobnie
jak CPI jest zanizany: chcesz czy nie, taka jest prawda...
================================================================================
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: dlaczego faceci nie traktują poważnie feministek?
pieniadz nie rzadzi swiatem, x _
Nie zgodze sie z Toba, X!
Gdzie jak gdzie ale w wielu krajach EU, gdzie jest juz jako taka stopa zyciowa
ludzie naprawde nie ogladaja sie tak bardzo za pieniedzmi a duzo wieksze
znaczenie niz w Polsce ma satysfakcja z pracy, zycie poza praca, zdrowie, brak
stresu itd. Mysle, ze masz bardzo szczegolny stosunek do pieniadza jezeli
uwazasz, ze jest on tak szalenie wazny. Zreszta w Danii, gdzie mieszkam,
zroznicowanie plac jest niewielkie w porownaniu z Polska i na dodatek podatki
ladnie wyrownuja poziom zycia obywateli :-) Oczywiscie nie jest po rowno i
daleko takze do tego ale z cala pewnoscia pieniadze nie sa decydujacym motywem
w pracy. Zreszta, dlaczego mialy by byc skoro przecietni ludzie zyja calkiem
swobodnie i stac ich niemal na to samo co bardziej bogatych?
W mojej firmie jest sporo kobiet na stanowiskach kierowniczych czy prowadzacych
projekty. Nie widze dyskryminacji. Jednak wielu pracownikow odchodzi i zmienia
prace, takze sposrod wlasnie tej 'uprzywilejowanej' grupy ze wzgledow zupelnie
nie finansowych. Znam wiele przypadkow od podszewki i wierz mi, ze tak jest.
Co do roznych plac to wyglada mniej wiecej tak - teraz mowimy
o 'wysoko_kwalifikowanych'. Przychodzi delikwent do firmy i dostaje gaze z
uwagi na wyksztalcenie, doswiadczenie, ogolne wrazenie, sytuacje na rynku
pracy - nadmiary czy niedomiary, itp. Potem pracuje sobie i jezeli nic sie
specjalnego nie dzieje to ta placa bedzie w przyblizeniu stala i moze co
najwyzej wzmacniana na skutek inflacji. Gra zaczyna sie dopiero, jezeli
zaistnieja okolicznosci. Np. czlowiek sie sprawdza i chca mu powierzyc
kierowanie projektem, stanowisko, zadanie specjalne czy cos w stylu. Wtedy
zaczyna sie pertraktacja takze o placy no bo niby dlaczego mialby sie podjac
czegos bardziej stresujacego, odpowiedzialnego, trudniejszego. No i moze jest
to czas na zmiane kontraktu. Stad wcale sie nie dziwie, ze kobieta zarabia
mniej niz mezczyzna choc robi to samo - moze miala inna sytuacje wyjsciowa. Moi
koledzy zarabiaja ode mnie wiecej lub mniej co odzwierciedla wgl mnie duzo
bardziej ich sytuacje startowa niz wykonywana prace. Jak chlopina przyszedl do
nas z banku, z bazy lotniczej, z produkcji i dostal na starcie malo to sie za
nim ciagnie az do momentu dostania nowej szansy. Tu plec nie ma nic do rzeczy.
Kto kiedys juz gdzies sie wykazal i to z powodzeniem, ten zachowuje takze
finansowy przejaw swego wyzszego statusu. Ale nic do tego nie ma plec!
I jeszcze o pieniadzach. Bardzo wiele firm w Danii ma produkcje lub
przedstawicielstwa w dalekich i egzotycznych krajach bo tam jest taniej
produkowac. No i mimo kuszenia wiekszymi apanazami malo kto ma ochote na takie
eskapady jak kierowanie sprawami firmy, dzialu, projektu wlasnie na wygnaniu.
Pieniadze nie graja roli. Ludzie zwyczajnie z wiele powodow mowia 'nie,
dziekuje'. To takze o czyms swiadczy, czyz nie?
pzdrw
soso
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: kaucja mieszkaniowa
No i mam wyrok w sprawie kaucji mieszkaniowej. Szkoda, że Krótki
obiecał "skrzynke whyskacza" tylko Janowi, bo miałbym niezły zapasik w mojej
piwniczce. Nie mam skanera, więc zacytuję co niektóre smakowite fragmenty z
uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie: "w zakresie wpłaconej kaucji
mieszkaniowej to powódka jako nabywca przedmiotu najmu obowiązana jest
rozliczyć się z pozwanymi z kaucji wpłaconej przez ich poprzednika". Dla
wyjaśnienia, powódka była przez wprowadzeniem się najemców i jest nadal
właścicielką mieszkania i bydynku. Cały tez czas budynkiem zarządzała. Obecnie
dochodziła od byłych lokatorów zapłaty kosztów remontu mieszkania, które
pozostawili w stanie ruiny. Sąd rejonowy zwaloryzował wpłaconą kaucję odnosząc
ją do średniego miesięcznego wynagrodzenia w dniu dokonania wpłaty i
wyrokowania. Uznał, że skoro w dniu wpłaty stanowiła 75% średniego
wynagrodzenia to stanowi taki sam procent średniego wynagrodzenia w dniu
wyrokowania. Ponadto pomniejszył ją o skutki inflacji (tego nie rozumiem -
Oskar) i nakazał potrącenie z żądanej kwoty odszkodowania zwaloryzowanych
nakładów poniesionych przez lokatora. W sumie to połowa zwaloryzowanej kaucji.
I dalej Sąd Okręgowy: "Pobrana przez terenowy organ administracji w 1981
r. "kaucja mieszkaniowa" miała zgodnie z art. 12 prawa lokalowego "zabezpieczyć
utrzymanie lokalu w należytym stanie", od 1987 r. ustawa ta wprost wyrażała cel
jej pobrania, jako "zabezpieczenie pokrycia należności wynajmującego z tytułu
najmu lokalu istniejących w dniu jego opróżnienia"(art. 15 ust. 3). Od stycznia
1988 r. sumy pobranych "przez terenowy organ administracji państwowej, właściwy
do przydziału lokalu" kaucji mieszkniowych winny być w dyspozycji powódki, a to
zgodnie z par. 8 ust. 2 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 listopada
1987 r. w sprawie kaucji zabezpieczającej pokrycie nalżności z tytułu najmu
lokalu (Dz.U.87.36.206) nakazującym przekazanie pobranych wcześniej kaucji
bezpośrednio na rachunki bankowe wynajmujących. Okoliczność, że przkazanie
kaucji pobranej od pozwanej nie nastąpiło, nie może wywoływac negatywnych
skutków dla pozwanych w postaci braku możliwości rozliczenia tej kaucji z
wynajmującym tj. z powódką dochodzącym nalżności z tytułu najmu". (...)
Możliwość waloryzacji kaucji mieszkaniowej w świetle uchwały Sądu Najwyższego z
26 września 2002 r.(sygn. IIICZP 58/02 - OSNC 2003/9 poz. 117) nie budzi
wątpliwości".
Z powyższego wynika, że lokator Jana i urzędnicy gminni mieli rację, chociaż ci
ostatni przemilczeli fakt, że od 1 stycznia 1988 r. kaucja winna była być
przekazana właścicielowi. Zwrot kaucji należy się lokatorowi od wynajmującego,
a nie od gminy. Jednakże to nie wyklucza możliwości żądania przez wynajmującego
wypłacenia zwaloryzowanej kaucji przez gminę. W omawianym przypadku mamy sprawę
ułatwioną, mamy stanowisko sądu okręgowego, sposób waloryzacji i wyliczoną
kwotę zwaloryzowanej kaucji. O te skutki inflacji o których mowa w uzasadnieniu
będziemy walczyć. Myślę, że sprawa zostanie załatwiona bez konieczności
kierowania sprawy do sądu, a jeżeli nawet, to wygrana jest pewna na 100%.
Podrawiam. Oskar
Obejrzyj resztę wiadomości
Temat: Gdzie jest geniusz Balcerowicz??
> 1. W wyniku inflacji jedni placa wiecej, ale drudzy zarabiaja wiecej. Jezeli ty
> zaplacisz wiecej za mieszkanie tzn., ze ja wiecej zarobilem na jego wybudowaniu
> i bede mial wiecej srodkow na nowe inwestycje itd. Nic tu nie zginelo, nikt
> nic nie ukradl.
Rozumowanie na poziomie przedszkolaka. Skąd ci się wziąło że inflacja powoduję
wzrost płac proporcjonalny do wysokości inflacji? Nawet jak podniosą płace czy
też emerytury to i tak ze sporym opóźnieniem . Przez ten czas końcowi konsumenci
są okradani przez inflację. Jest inny groźniejszy skutek inflacji - wzrost
oprocentowania kredytów które zawsze się wiąże z upadłościami, zmniejszeniem
inwestycji a co dalej idzie z nieuchronną recesją.
2. NBP od kilku lat ma cel inflacyjny 2,5 % ( +- 1 pkt) tymczasem Mistrz SIE
> POMYLIL BO: ciagle mowil o wzroscie inflacji, nawet kiedy byla daleko ponizej
> 1%, a w miesiacach letnich od kilku lat mamy deflacje w wymiarze miesiecznym,
> podobnie jak mamy deflaje w czesci skladowych koszyka ( odziez, obuwie, czesc
> zywnosci, niekture uslugi, AGD, RTV itd.), a zlotowka umocniona zostala wobec
> dolara z 4,70 do 2,84. (Wzrost cen ropy raczej by podniosl inflacje, a nie
> obnizyl ja do nieprzewidywalnego poziomu ponizej celu)
Gdzie te dowody że pomyłka mistrza wynika z jego niewiedzy a nie z czynników
niezależnych od NBP? Nie myliłem się że brak wiedzy nie pozwoli odpowiedzieć ci
na to pytanie.
Nie pisałem że wzrost cen ropy obniża inflacę. Był to przykład czynników
nieprzewidywalnych. Proszę czytać uważnie.
3.Czy moglabys laskawie wyjasnic ta mysl ze "niska inflacja jest wazniejsza od
wzrostu gospodarczego" bo mam wrazenie, ze :
a) albo zle czytam,
b) albo cos Ci sie zle napisalo,
c) albo wreszcie pojawil sie ktos kto jest mi w stanie wytlumaczyc za pomoca
argumentow, ze faktycznie wierzy, ze Mistrz chce dobrze i jego dzialania byly
korzystne gospodarczo dla Kraju.
Jak to sie ma do tego, ze we wspommnianych USA inflacja wynosi obecnie ponad
4% a za Reagana po obnizeniu pozostawala w widlach 2- 4 z kawalkiem %.
Przyczyna twojego niezrozumienia jest bardzo prosta. Nie masz pojęcia o
makroekonomii. Nawet pytania prawidłowo nie potrafisz zadać, bo gdzie napisałem
że niska inflacja jest ważniejsza od wzrostu gospodarczego? Niska inflacja jest
tak samo ważna jak wzrost gospodarczy. Problemem jest tylko to żeby inflacja nie
była wyższa od wzrostu gospodarczego, bo co z tego że twój domowy wzrost
gospodarczy wynosi 5% poprzez podwyżkę płacy skoro inflacja wynosi 10 %. W
rzeczywistości możesz kupić mniej niż w sytuacji gdybyś dostał 4 % podwyżkę przy
5% inflacji. Załóżmy że masz 30 letni kredyt hipoteczny który tylko dlatego
że murarz stwierdził że inflacja jest pozytywnym wskaźnikiem powoduję ze
miesięcznie musisz płacić ratę o kilkaset zł wyższą. Może dasz radę spłacać ale
będą tacy których komornik z własnego domu wyrzuci.
Wysoka inflacja prowadzi zawsze do spadku inwestycji i dalej do recesji.
Jest jeszcze wiele dowodów na szkodliwość wysokiej inflacji ale będzie to
niezrozumiałe dla kogoś kto nie ma elementarnego wykształcenia.
Obejrzyj resztę wiadomości
zanotowane.pldoc.pisz.plpdf.pisz.plraju.pev.pl
Strona 2 z 3 • Wyszukiwarka znalazła 127 postów • 1, 2, 3
|
|
Cytat |
Do polowania na pchły i męża nie trzeba mieć karty myśliwskiej. Zygmunt Fijas Tylko poeci i kobiety potrafią wydawać pieniądze tak, jak na to zasługują. Facilius oppresseris quam revocaveris (ingenia studiaque) - (talenta i nauki) łatwiej można stłumić, niż do życia przywrócić. Fakt podstawowy, że jesteśmy życiem, które chce żyć - uświadamiamy sobie w każdym momencie naszego istnienia. Albert Schweizer Da mihi factum, dabo tibi ius - udowodnij fakt, a ja ci wskażę prawo.
|
|